AktualnościFederacja
[U-21] Polska znów bezbłędna. Mazurek bohaterem, Szwedzi bez argumentów
Nawet bez wielu ważnych zawodników reprezentacja Polski U-21 nie zwalnia tempa. Drużyna Jerzego Brzęczka po raz dziewiąty zakończyła mecz kwalifikacji do mistrzostw Europy 2027 zwycięsko, pokonując w Katowicach Szwecję 3:0. Dwie bramki zdobył Bartosz Mazurek, a trzecią dorzucił Daniel Bąk. Jednak na ten wynik zapracował cały zespół, który niemal całkowicie zdominował rywala. Wyjazd na EURO jest coraz bliżej, choć do końcowego awansu wciąż... daleko. Przed biało-czerwonymi została ostatnia i najtrudniejsza przeszkoda – wyjazdowe starcie z Włochami.
Osiem meczów, osiem zwycięstw – z takim bilansem młodzieżowa reprezentacja Polski przystępowała do przedostatniego spotkania kwalifikacji. Biało-czerwoni byli jedynym zespołem w całych eliminacjach, który nie stracił wcześniej choćby punktu. W środowy wieczór w Katowicach chcieli tę kapitalną serię przedłużyć.
Polacy mieli już ze spotkania ze Szwedami bardzo dobre wspomnienia. W październiku ubiegłego roku rozbili ich na wyjeździe aż 6:0, a trzy gole strzelił wówczas Tomasz Pieńko. Teraz jednak Jerzy Brzęczek musiał radzić sobie bez wielu kluczowych graczy. Kontuzje wykluczyły Antoniego Kozubala oraz Jana Faberskiego, a Oskar Pietuszewski, Marcel Reguła, Kacper Urbański, Wiktor Nowak, Kacper Potulski i Wojciech Mońka zostali powołani do reprezentacji A.
Biało-czerwoni od początku ruszyli na rywali. Już w pierwszej minucie próbował Pieńko, chwilę później prawą stroną zaatakował Daniel Mikołajewski. Polacy wysoko ustawili pressing, szybko odzyskiwali piłkę i przez pierwszy kwadrans praktycznie nie pozwalali Szwedom wydostać się z własnej połowy.
Bardzo dobrze w mecz wszedł Bright Ede. Stoper Polaków grał niezwykle pewnie, wygrywał pojedynki i błyskawicznie kasował nieliczne próby kontrataków. Jak się później okazało, nie był to tylko dobry początek – gracz Deportivo La Coruna przez całe spotkanie prezentował się w defensywie niczym profesor.
W 10. minucie Polacy wykonywali dwa rzuty rożne z rzędu, a po drugim Bartosz Mazurek był bliski zaskoczenia bramkarza bezpośrednim uderzeniem z narożnika. Cztery minuty później w pole karne wpadł Marcel Krajewski i przewrócił się po interwencji rywala, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
Napór trwał. W 18. minucie bramka Szwedów znalazła się pod prawdziwym ostrzałem. Najpierw próbował Michał Gurgul, później z bliska Dawid Drachal, ale wynik wciąż się nie zmieniał.

Dopiero po ponad 20 minutach goście zaczęli częściej pojawiać się na połowie Polaków. Kiedy Krajewski przegrał pojedynek przed własnym polem karnym, sytuację kapitalnym wślizgiem naprawił Ede. Ogromną pracę wykonywał również Maximillian Oyedele – pomagał obrońcom, brał na siebie rozegranie i uczestniczył w budowaniu kolejnych ataków.
Polacy mieli przewagę, ale długo brakowało im najważniejszego – konkretu pod bramką rywala. W 36. minucie po kolejnym zamieszaniu w szwedzkim polu karnym nie udało się oddać skutecznego strzału. Chwilę później z dystansu próbował Pieńko, lecz został zablokowany.
W 40. minucie wreszcie przyszła nagroda. Akcję rozpoczął Mateusz Kowalczyk, piłka trafiła do Pieńki, a kapitan reprezentacji zagrał do Mazurka. Ten nie zastanawiał się długo i precyzyjnym strzałem z dystansu, tuż przy słupku, pokonał Elisa Jagera. Ponad pięć tysięcy kibiców na trybunach w Katowicach mogło świętować prowadzenie 1:0.
Jeszcze przed przerwą Pieńko przeprowadził kolejną szarżę, ale Polacy schodzili do szatni z jednobramkową przewagą.
Po zmianie stron obraz spotkania się nie zmienił. Polska nadal była zespołem dojrzalszym, konkretniejszym i znacznie groźniejszym. W 47. minucie Ede dośrodkował w pole karne, ale Mikołajewski przegrał walkę o pozycję. Chwilę później w szesnastkę wdarł się Mazurek, a Drachal próbował jeszcze uderzenia piętą. Potem przez kilka minut na boisku pojawiło się nieco więcej chaosu, jednak Szwedzi nie potrafili tego wykorzystać.
A zespół Jerzego Brzęczka po chwili zadał cios numer dwa. Ogromną pracę wykonał Mikołajewski. Najpierw odzyskał piłkę, a następnie znakomicie dośrodkował w pole karne. Tam czekał Mazurek, który uderzeniem głową zdobył swoją drugą bramkę tego wieczoru.
Po tym trafieniu selekcjoner rozpoczął zmiany. W 60. minucie za Drachala i Mikołajewskiego pojawili się Daniel Bąk oraz Jakub Żewłakow. Dla zawodnika Legii Warszawa był to debiut w reprezentacji U-21 i młody piłkarz szybko pokazał się z bardzo dobrej strony. Jego ojciec, Michał Żewłakow, mógł z satysfakcją obserwować występ syna.

W 68. minucie Oyedele ustąpił miejsca Filipowi Kocabie, ale przewaga gospodarzy nie malała. Po rzucie rożnym bliski trzeciej bramki był Miłosz Matysik, a w 74. minucie mocnym i efektownym strzałem z dystansu popisał się Żewłakow. Tym razem Jager stanął na wysokości zadania.
Szwedzi długo pozostawali bez celnego uderzenia. Jedną z ich najlepszych okazji miał w 77. minucie Charlie Rosenqvist, ale po jego zgraniu piłka minęła bramkę Marcela Łubika.
Końcówka ponownie należała do Polaków. Mazurek świetnie obsłużył Pieńkę, później kapitan próbował również z dystansu. Kolejne ataki sunęły na szwedzką bramkę, a goście momentami bronili się praktycznie całą jedenastką. W ostatnich minutach na murawie pojawili się jeszcze Dariusz Stalmach i Wojciech Urbański.
Trzeci gol wisiał w powietrzu i w końcu kibice na katowickim stadionie się go doczekali. W doliczonym czasie gry Marcel Krajewski oddał strzał, a Daniel Bąk znalazł się tam, gdzie powinien i skuteczną dobitką ustalił wynik na 3:0.
Polska odniosła dziewiąte zwycięstwo w kwalifikacjach i z kompletem 27 punktów pozostaje bezbłędna. Co ciekawe, nawet tak imponujący bilans wciąż nie daje biało-czerwonym pewności awansu na mistrzostwa Europy.
Na turniej bezpośrednio awansują zwycięzcy dziewięciu grup oraz najlepsza drużyna spośród zespołów z drugich miejsc. Pozostali wiceliderzy zagrają w listopadowych barażach.
Polska ma zagwarantowane co najmniej drugie miejsce w grupie, podobnie jak Włochy. Reprezentacja Italii traci do naszej kadry U-21 sześć punktów, jednak w czwartek zmierzy się na wyjeździe z Armenią. Jeśli Włosi stracą punkty, drużyna Brzęczka będzie pewna pierwszej pozycji i bezpośredniego awansu. Jeśli wygrają, wszystko rozstrzygnie się 5 października w Pescarze, gdzie obie reprezentacje spotkają się w ostatniej kolejce eliminacji. EURO jest więc na wyciągnięcie ręki. Do wykonania pozostał jednak najważniejszy krok.
Piotr Wójcik

30 września 2026, Katowice
Polska – Szwecja 3:0 (1:0)
Bramki: Bartosz Mazurek 40, 58, Daniel Bąk 90
Polska: 1. Marcel Łubik – 19. Marcel Krajewski, 4. Miłosz Matysik (86, 23. Dariusz Stalmach), 5. Bright Ede, 3. Michał Gurgul – 17. Dawid Drachal (60, 7. Jakub Żewłakow), 14. Maximillian Oyedele (68, 15. Filip Kocaba), 8. Mateusz Kowalczyk, 11. Bartosz Mazurek (86, 21. Wojciech Urbański), 10. Tomasz Pieńko – 9. Daniel Mikołajewski (60, 20. Daniel Bąk).
Szwecja: 1. Elis Jager – 2. Adam Herdonsson (87, 13. Wilmer Olofsson), 3. Peter Amoran, 4. Olle Samuelsson, 5. Noah Tolf – 7. Neo Jonsson (57, 18. Charlie Rosenqvist), 8. Victor Svensson, 6. Yannick Geiger, 10. Jardell Kanga (57, 15. Karl Gunnarsson), 11. Alieu Njie (72, 17. Sion Oppong) – 9. Richie Omorowa (57, 19. Leo Ostman).
Żółte kartki: Krajewski – Svensson, Kanga.
Sędziował: Danilo Nikolić (Serbia).
