AktualnościFederacja
Jagiellonia Białystok zdobywcą Superpucharu Polski!

Jagiellonia Białystok, mistrz kraju z sezonu 2023/24, wygrała z Wisłą Kraków 1:0, sięgając tym samym po swój drugi w historii Superpuchar Polski. Poprzednio białostoczanie zdobyli to trofeum w 2010 roku. W środę o ich wygranej zadecydowała bramka Mikiego Villara, byłego piłkarza Wisły.
Przed środowym starciem szkoleniowcy obu drużyn zapewniali, że choć jest ono rozgrywane w samym środku rundy, to jego stawką jest jedno z trzech krajowych trofeów i miejsce w historii, więc lekceważenie go nie wchodzi w grę. I rzeczywiście, podstawowe składy Jagiellonii i Wisły uznać należy za ich najmocniejsze, biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności, czyli trwające od dłuższego czasu kontuzje Adriana Diegueza i Michala Sacka po stronie białostoczan oraz świeży uraz Angela Rodado w obozie krakowian.
Jako pierwsza bramce rywali zagroziła Wisła, która w 6. minucie wykorzystała nonszalancję Joao Moutinho, odbierając mu piłkę przy linii środkowej boiska i nogami Angela Baeny wyprowadzając szybki atak zakończony silnym uderzeniem Łukasza Zwolińskiego. Silnym, ale lecącym wprost w Sławomira Abramowicza. Ta sytuacja rozpoczęła pięciominutowy okres, podczas którego futbolówka właściwie nie opuszczała połowy Jagi. Najpierw po kolejnej szarży Baeny z rzutu wolnego strzelał James Igbekeme, a następnie Wiślacy wykonywali trzy rzuty rożne. Najbliżej zdobycia bramki był w tym czasie dwukrotnie zablokowany OIivier Sukiennicki.
Podopieczni Adriana Siemieńca otrząsnęli się w 11. minucie, kiedy wywalczyli rzut rożny, po którym zbyt lekko główkował Taras Romanczuk. Po chwili białostoczanie ponowili atak: dograną z lewej strony piłkę przyjął plecami do bramki Jesus Imaz, zgrał ją do tyłu, by wspierający go, zwrócony przodem do kierunku ataku partner mógł obsłużyć Darko Churlinova. Macedończyk prostym zamachem zwiódł obrońcę i zyskał czas, by złożyć się do strzału. Wyroku wykonać mu się nie udało, bo fantastyczną paradą popisał się Patryk Letkiewicz. Bramkarz Wisły sparował piłkę na słupek, ale więcej, gdy do dobitki dopadał Miki Villar, zrobić już nie mógł. Były skrzydłowy „Białej Gwiazdy” tym razem zadał jej cios, otwierając wynik meczu.
Kilkunastominutowy fragment spotkania, który nastał po objęciu prowadzenia przez Jagiellonię, był wyrównany i nie przyniósł sytuacji godnych zapamiętania. Ataki Wisły kończyły się zwykle wybijaniem piłki za linię końcową – krakowianie wykonywali w pierwszej połowie korner za kornerem, ale nie potrafili przekuć tego na strzały. Jagiellonia z kolei grała tak, aby z jednej strony kontrolować wydarzenia boiskowe, a z drugiej – zachować jak najwięcej energii. Po Jadze widać było dużą kulturę z piłką, gdy cierpliwie budowała ataki, przenosząc ciężar gry z jednej na drugą stronę, jednak nie przekładało się to na konkrety. Pod tym względem niedługo przed przerwą minimalnie lepsza była Wisła, która w 38. minucie po dochodzącym dośrodkowaniu Baeny i główce Frederico Duarte omal nie doprowadziła do wyrównania. Przed stratą bramki Jagiellonię uratował efektownie interweniujący Abramowicz. W odpowiedzi po kolejnym kiepskim podaniu Letkiewicza lobować próbował go Churlinov, który nieoczekiwanie, również dla siebie, znalazł się w posiadaniu piłki.
Po przerwie właściwie od razu widać było, który z zespołów musi gonić wynik. Wiślacy zaatakowali w 48. minucie, gdy główkował Alan Uryga oraz minutę później, kiedy szybki atak kąśliwym strzałem sprzed szesnastki kończył Sukiennicki. Na jego drodze znów stanął Abramowicz. Po niecałych dziesięciu minutach 21-latek, jeden z najlepszych piłkarzy meczu, próbował ponownie, ale tym razem został zablokowany przez obrońcę. Akcję tę poprzedził pierwszy w drugiej połowie strzał Jagiellonii, a konkretnie Churlinova, dokładającego stopę do płaskiego dośrodkowania Villara.
Krakowianie dążyli do wyrównania i przeważali nad mistrzem Polski. Musieli przy tym uważać na kontry. Po jednej z nich w 62. minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Imaz, który finezyjnie chciał zaskoczyć Letkiewicza, ale w jego uderzeniu zdecydowanie zabrakło mocy. Odpowiednią moc, ale minimalnie zbyt małą precyzję miał za to strzał z rzutu wolnego Kacpra Dudy chwilę później. Dla młodzieżowego reprezentanta Polski, który spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, był to jeden z pierwszych kontaktów z futbolówką.
Najbliżej wyrównania krakowianie byli jednak w 68. minucie, gdy po długim podaniu za linię obrony szybszy od defensorów Jagi okazał się Zwoliński. Napastnik opanował piłkę, minął wybiegającego poza pole karne Abramowicza i gdy wydawało się, że pozostała mu najprostsza część zadania – posłać futbolówkę do bramki, znikąd pojawił się przed nim sunący po murawie Mateusz Skrzypczak, którego ofiarność uratowała prowadzenie białostoczan. Dziesięć minut później podobną interwencją, choć nie przed pustą bramką, popisał się Wiktor Biedrzycki, powstrzymujący Lamine’a Diaby’ego-Fadigę.
Mimo że wobec postawy Wisły mecze zrobił się w końcówce dość otwarty, to na kolejną szansę którejkolwiek ze stron czekaliśmy do 85. minuty. Impas przełamała niecelna główka Urygi, a po chwili z woleja nieudanie strzelał Oskar Pietuszewski. W doliczonym czasie gry z pola karnego Jagiellonii uderzał jeszcze Duda, ale pomylił się tak bardzo, jak jego przeciwnik kilka chwil wcześniej.
2 kwietnia 2025, Warszawa
Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 1:0 (1:0)
Bramka: Miki Villar 14.
Jagiellonia: 50. Sławomir Abramowicz – 15. Norbert Wojtuszek, 72. Mateusz Skrzypczak, 23. Enzo Ebosse, 44. João Moutinho – 20. Miki Villar (77, 80. Oskar Pietuszewski), 6. Taras Romanczuk, 31. Leon Flach (66, 14. Jarosław Kubicki), 11. Jesús Imaz, 21. Darko Čurlinov (66, 99. Kristoffer Hansen) – 10. Afimico Pululu (77, 9. Lamine Diaby-Fadiga).
Wisła: 28. Patryk Letkiewicz – 25. Bartosz Jaroch, 6. Alan Uryga, 97. Wiktor Biedrzycki, 4. Rafał Mikulec – 77. Ángel Baena (58, 13. Tamás Kiss), 88. Marko Poletanović (58, 41. Kacper Duda), 12. James Igbekeme (80, 8. Marc Carbó), 19. Olivier Sukiennicki (73, 17. Jesús Alfaro), 10. Frederico Duarte (80, 51. Maciej Kuziemka) – 99. Łukasz Zwoliński.
Żółte kartki: Ebosse, Imaz, Diaby-Fadiga – Frederico Duarte.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).